Alan Cole nie jest tchórzem - Eric Bell

Tytuł: Alan Cole nie jest tchórzem
Autor: Eric Bell
Wydawnictwo: YA!
Data premiery: 19.09.2018r.

Opis: Kim jest Alan, jeśli nie jest tchórzem?
Szkoła średnia jest sprawdzianem dla każdego, zwłaszcza jeśli nie chcesz rzucać się w oczy. Tym trudniejszy staje się twój los, jeśli musisz ukrywać się przed starszym bratem, który odkrywa twój największy sekret.
Brat Alana, Nathan, rzuca mu wyzwanie. Rozpoczyna się gra Cole vs. Cole, a każde z siedmiu zadań wydaje się prawie niemożliwe do wykonania. Czym są jednak owe zadania, jeśli nie można przeciwstawić się okrutnemu bratu i uciec przed gniewem wymagającego ojca? A najtrudniejsze ze wszystkich jest to, by nie pozwolić pewnemu uroczemu chłopakowi dowiedzieć się, że jest obiektem gorących uczuć.
Alan Cole nie jest tchórzem i jeszcze udowodni wszystkim, na co go stać!


„Alan Cole nie jest tchórzem” to ciężka pozycja. I trudno mi ją jednoznacznie określić.
Na początek dam może ocenę:






Dlaczego tak nisko?
Ano dlatego, że historia miała potencjał, a autor zwyczajnie go zmarnował. Pierwszy raz w życiu robiłam notatki przy czytaniu książki. A naprawdę nienawidzę tego robić, nie zaznaczam fragmentów, nie robię notatek. Nic!

Może zacznę od tego, co mi się w niej podobało.
Przede wszystkim zamysł historii. Problem ukazany w książce jest naprawdę poważny. I nie mam na myśli coming outu, a problemy rodzinne w niej ukazane. Ojciec, któremu w sumie nie wiadomo, o co chodzi. Brat, który się na Alanie wyżywa zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Oraz matka, która nic z tym wszystkim nie robi. Mało tego! Ona zachowanie męża nawet tłumaczy! Ale miało być o plusach.

Kolejnym, ostatnim plusem jest postać Nathana. Autor wykreował go świetnie. Czasami miałam ochotę go udusić, a za chwilę było mi go zwyczajnie żal. Ale matko, jak on mnie denerwował. Nie będę wulgarna, ale irytował mnie jak mało kto! A uwierzcie mi, bardzo trudno jest mnie wyprowadzić z równowagi. Po prostu jego odzywki, znęcanie się nad bratem. No nie mogłam chłopaka zdzierżyć. 

A minusy?
Już na samym początku wiedziałam, że się z autorem nie polubię. Stylistyka jego wypowiedzi jest okropna. Tylko, czy to wina autora, czy tłumaczenia? Tego nie wiem, do oryginału na pewno nie sięgnę, więc się nie dowiem. Wielokrotnie „łapałam się za głowę” czytając książkę, miałam ochotę rzucić nią w długą i zapomnieć o niej na zawsze. Ale nie, nie mogłam. Bo wiecie, są zobowiązania. A poza tym miałam nadzieję, że może będzie lepiej. Nie było.
 Cała historia toczy się wokół starcia braci, którego prowodyrem był Nathan. I wiecie, jestem w stanie zrozumieć, że chłopak mści się na młodym, bo ten jest faworyzowany przez ojca (tsaa, bardzo), tak wytłumaczenie, dlaczego ojciec się tak zachowuje? WTF?! Obwinia Alana za to, że zginęli jego rodzice? Bo chłopak zachorował i zaraził ojca, przez co nie mógł spotkać się z rodzicami, z którymi był skłócony? A oni się tego lata utopili? I wszystko się zmieniło od tamtej pory? A tekst matki: „Sądzę, ze wciąż cię o to wini”? Wiem, że wyrwany z kontekstu brzmi w miarę poważnie, ale litości!
W ogóle dorośli w tej książce to jakaś pomyłka. Rodzice Alana są stuknięci, Masona jeszcze bardziej. W książce ma miejsce jakaś psychoza odchudzania, zrzucenia paru kilogramów. Oczywiście tylko po to, by przypodobać się jakieś dziewczynce.
Tak, dziewczynce, bo dzieciaki w książce mają po 12 lat. I tutaj autora zdecydowanie poniosło. Bohaterowie na pewno nie zachowują się jak dwunastolatkowie. Autor mógł lepiej przemyśleć kwestię wieku, lub w ogóle o tym nie wspominać. Chociaż w sumie, może dzisiejsze 12 - latki mają takie problemy?

Na koniec zostawiłam kwestię LGBT. Cała ta otoczka to chyba czysto PR- owe działanie, ponieważ dla mnie to nie jest książka, która traktuje wokół LGBT i nie to jest problemem samego Alana. Można  było ten wątek pominąć, bo w książce wspomniany jest tak poważnie ze trzy razy, czyli na początku, gdy Nathan wymyśla Cole vs Cole, w momencie, gdy Connor naigrywa się z kolegi geja oraz na samym końcu, gdy Alan mówi Connorowi, że go lubi.

Jeśli miałabym komuś polecić pozycję to byłoby to młodsze grono czytelników, właśnie ci 12- latkowie.





Komentarze

Popularne posty