Addicted. Podwójna namiętność - Becca&Krista Ritchie
Zacznijmy tę batalię od
okładki, która przedstawia ciasteczko. Nazwijmy rzeczy po imieniu 😃
Okładka przyciąga wzrok, aczkolwiek niektórzy mogą być zniesmaczeni. Ja nie
byłam, mało co już mnie na tym świecie zniesmacza. Według mojej skromnej opinii,
okładka nie pasuje do treści. Wiem, wiem, że to książka o seksie, ostrym
bzykanku, szarpanku i w ogóle. Ale nie do końca. To może być fajne
urozmaicenie, jednak główny problem, jaki został poruszony w Addicted (nie będę
używać polskiej nazwy, wybaczcie) jest inny. I tak, w książce poruszony jest
problem. I to nie jest problem typu:
„o matko, widziałam go z inną,
rozmawiał z nią, to koniec!” Ale o tym za chwilę, bo najpierw jeszcze chcę
napisać o tym nieszczęsnym tytule. „Podwójna namiętność”?! Naprawdę? Przecież
tytuł wystarczyło przetłumaczyć dosłownie, czyli „uzależniony”. Ewentualnie
jakieś jego pochodne. To jedno słowo tak idealnie oddaje temat książki,
naprawdę nie potrzeba nic więcej.
Na początku myślałam, że nie
dam rady jej przeczytać. Problem Lily wydawał mi się śmieszny, denerwowało mnie
jej zachowanie. Byłam wręcz poirytowana. Nie mogłam wyobrazić sobie,
że podnieca ją wszystko.
Naprawdę wszystko! To dla mnie abstrakcja. Wchodzisz gdziekolwiek, patrzysz na
w miarę przystojnego kolesia i zaczynasz się trząść, robi ci się gorąco,
szukasz okazji. Pomijam fakt, z jaką łatwością Lily znajdowała swoje zdobycze.
Dosłownie na nich spojrzała i już szli do kibla/garderoby/schowka. Może ja nie
obracam się w takich kręgach? Nie wiem., ale wydaje mi się to dziwne, a nawet
niemożliwe.
Co skłoniło mnie do tego, żeby książkę przeczytać?
Myślę, że postać Lo.
Porównując dwa nałogi, alkoholizm jest zdecydowanie bardziej popularny. To
dzięki „połączeniu” tych nałogów zrozumiałam, że seksoholizm jest przecież
równie trudny. Emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania były jak niezła
kolejka górska. Byłam poirytowana, zniesmaczona, pełna współczucia, gniewu,
złości. A dlaczego? Bo nikt nie zauważył, że coś jest nie tak! Jestem jeszcze w
stanie zrozumieć nałóg Lily, bo jednak da się go pominąć. Natomiast jak można
ominąć nałóg jakim jest alkoholizm? Przecież Lo upijał się na każdej możliwej
imprezie, czy to rodzinnej czy ze znajomymi? Tak, wiem, że używał gum do żucia,
mocnych perfum, ale wątpię, czy takie specyfiki zamaskują zapach alkoholika.
Myślę, że z jego wyglądem jest tak samo. Koleś pił codziennie, niemożliwe jest,
aby dobrze wyglądał, był wypoczęty. Wpadał w ciągi, pił do nieprzytomności,
budził się we własnych wymiocinach. I naprawdę nikt tego nie widział?
A co z Lily?
Nie lubię Lily. Uważam, że
była egoistką. Niby starała się wyciągnąć Lo z nałogu, ale prawda jest taka, że
najważniejsza dla niej była ona. Zaspokojenie swojego nałogu stawiała na
pierwszym miejscu, przez co nie pozwoliła Lo się leczyć. Nawet, gdy on starał
się ograniczyć dla niej alkohol, ona nie potrafiła sobie odmówić. Jednak z
drugiej strony to w końcu nałóg kierował ich życiem, był dla nich
najważniejszy. Według mnie nie powinni zostać parą, było to dla nich destrukcyjne.
Momenty,
w których przechodzili na
„detoks” powodował, że miałam ochotę rwać sobie włosy z głowy. Jej denne
tłumaczenia, jego męczenie się, by pokonać swój nałóg i pomóc Lily. Aaaaa.
Ale chyba właśnie o to chodzi, by wywoływać w czytelniku emocje?
Dokładnie tak. Jak już się
przekonaliście, we mnie wywołała dużo emocji. Polubiłam niemal wszystkie
postaci, wciągnęłam się we wszystkie wątki poboczne i z chęcią przeczytam
historie pozostałych sióstr, mam nadzieję, że kolejna będzie o Rose i Connorze😃
Książka jest też dobrze przetłumaczona, stylistyka i słownictwo autorem
przypadło mi do gustu, więc zdecydowanie polecam.
A na koniec chciałam tylko
napisać, że na Instagramie wiele osób dziwiło się, że wydawnictwo WAB wydało
taką książkę, bo oni zazwyczaj nie zajmują się literaturą erotyczną. Ale ja się
nie dziwię, bo oprócz seksu, w książce mamy trudną historię. Dlatego powieść
jest dla wszystkich, którzy lubią trochę ambitniejsze powieści erotyczne. Chyba
takim mianem mogę określić historię.


Komentarze
Prześlij komentarz